wtorek, 20 stycznia 2009

Żeby nie było, że się nie odzywam, choc Ewelina robi to jeszcze rzadziej, to piszę do Was. Właściwie to pozdrawiam z mojego łóżka, w którym oprócz mnie masa chusteczek, syrop, jakieś tabletki itp., a wśród tego MSG, którego powinnam się uczyc, choc nie mam siły - mam nadzieję, że Magda coś załatwi z panią i bedziemy to pisac w piątek. Trzymajcie się!
by Chudzi

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Podanie Cienksa do Izabeli

http://www.acapela.tv/Fish-1-97-bc0c1b38fa545

ahahahahahahahahahaha ;DDD

piątek, 16 stycznia 2009

... wszyscy gdzieś zniknęli?

Oj dziewczyny dziewczyny... po Was od razu widać, że sesja się zbliża;) na nic czasu nie mają...

Ja dziś sobie pomyślałam, że może czas wyrzucić moje butelki, bo za dużo miejsca zajmują- ale wiecie co jest najlepsze, że pamiętam każdą kiedy z kim i w jakich okolicznościach opróżniłam... i mi szkoda się ich pozbywać... Chyba zbyt łatwo się do wszystkiego przywiązuje... no ale apropo butelek i sesji:P to mi się kawał z tym skojarzył:

W jednym z pokoi akademika studenci wciąż wznoszą toast.
- Za Janka, żeby zdał ! W pewnym momencie do pokoju wchodzi Janek. Koledzy krzyczą:
- I co Janek zdałeś ? Zdałem, zdałem. Tylko jednej nie przyjęli, bo miała szyjkę obitą.

by Cienks

niedziela, 11 stycznia 2009

niedzielna nuda...

Zamiast się uczyć postanowiłam, że coś napisze, bo reszta jakoś się nie kwapi:)

wracając do historii.... PIĄTKU:)

Od tamtej pory sąsiada nie spotkałam więc myślę, że nerwy już mu opadły... :)
Ogólnie chciałam podziękować za mały bałagan :P jak na was to grzecznie było- nawet Chudzi nic nie stłukła...
Dużo w sumie to ja się nie dowiedziałam o Was :) tak naprawdę, trzeba przyznać, że jedynym i najlepszym sposobem na poznanie drugiej osoby jest po prostu bycie z nią... no i czas... pamiętajcie dziewczyny im więcej czasu upłynie tym lepiej się poznamy...
Jeśli chodzi o mnie- i aluzje związane z tym, że mało o sobie mówię :) To chce Wam powiedzieć, że ja wcale nie jestem interesującym człowiekiem... a niektórych rzeczy nie mówię, ponieważ pytacie tylko o przeszłość, a mi wydaje się ważniejsza teraźniejszość i bliska przyszłość. Poza tym ważniejsze jest chyba poznawanie przez czyny, gesty, słowa a nie przez moje monotonne opowiastki o swoim dziwnym życiu :P

Ale póki co nie żałuję, że Was poznałam:)

No dobra a wracając do rzeczywistości to zamiast się uczyć to ja jak zwykle zajmowałam się głupotami np. wymyśliłam nową sztukę walki nazwaną przez Karolę "cienkusierą" :) Zajęcia odbywają się często :P ale wpisowe to Carlo koniecznie różowe...

by Cienks

piątek, 9 stycznia 2009

penerskie problemy:)

Na początku chciałam Was skarcić, a w szczególności Brzezi Malenką, że jeszcze nie miała czasu aby tutaj coś napisać. Nie ładnie!

A teraz o moich problemach!

Otóż wyobraźcie sobie, że od początku tygodnia gnębi mnie jedna osoba:
  • wyzywa mnie od "Penerów"
  • ciągle chrzani, że niedługo będzie wojna
  • nie słucha się mnie wogóle :)
  • ciągle opowiada jak pozbędziemy się talibów
  • nie myje się
  • ciągle bałagan robi
  • przeklina non stopen!!
Mówię Wam robi się nie do zniesienia :P :P
A NAJGORSZE jest to, że ona ma niebezpieczną bron-
PALEC WĄCHACZ!!!

RATUUUNKU!!!
ZABIERZCIE JĄ ODE MNIE!!!!!! TO ZŁO!! To KAROLAAA!!

by Cienks

wtorek, 6 stycznia 2009

Dobry wieczór! ;>

I na mnie przyszła pora, Iza krzyczy, że mam zacząć udzielać się tu razem z Wami, a Izie, jak każdy wie, podskakiwać nie wolno - więc jestem ;) jak na leniucha przystało 100 razy zabierałam się za to, ale zapału brakło. A że teraz choruję i wybłagałam zwolnienie z zajęć, to i czas się znalazł i chęci ;)

O tylu to sprawach chciałam już Wam napisać, święta za nami, sylwester - dużo wrażeń. Chociaż mi upłynęły przede wszystkim w atmosferze zimowego snu przerywanego maratonami "seksu w wielkim mieście". Kablówka to zło ;P ale, było minęło.

Wcześniej ktoś poruszył temat postanowień noworocznych. Tu mogłabym polać trochę wody. Dużo zmian przydałoby się w tym moim niepoukładanym życiu. Jak bardzo ono niepoukładane to chyba Iza wie najlepiej, wystarczy zajrzeć do mojego pokoju i voila ;> dlatego, tutaj, wszem i wobec ogłaszam - koniec szaleństw, tracenia głowy, szkolnej głupawki, grania w kalambury na kurniku, oglądania seriali, marnowania czasu, robienia z siebie głupka, odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę i... mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Pora się ustatkować. Zaległości na uczelni narastają a potem o, budzę się z ręką w nocniku. Tak być nie będzie, tak powiem. Koniec, finito i w ogóle. Od tej pory wprowadzam żelazne zasady, plany, a plan zawsze jest święty! To znaczy, no, hm, może, tak jakby........ od jutra wprowadzam ;P ach, no i najważniejsze, najgorsze, najstraszniejsze. Koniec z alkoholem! Swoje już w życiu wypiłam, ze znajomymi i tymi, co gorsza, nieznajomymi. I dumna z tego nie jestem ;P chociaż kiedy znajdzie się okazja, Carlo Rossi nie wzgardzę, nigdy! ;> a propos... jak to mówią o mężczyznach: mają dwie okazje do picia, pierwsza - kiedy pada, druga - kiedy nie pada ;P

i tym oto pozytywnym akcentem zakończę na dziś.

ps. wszystkim piszącym jutro koło - powodzenia!
ps2. pozdrowienia z chusteczkolandii ;D
ps3. i tak wiem, że z tych postanowień nic nie będzie, nic a nic.
ni hu hu ;>
"Wszystko sprowadza się do linii. Linia mety na końcu stażu, czekanie w kolejce do szansy na operację.
I wreszcie, najważniejsza, linia oddzielająca ciebie od ludzi, z którymi pracujesz. Nie dobrze jest się zbyt spoufalać, zawierać przyjaźni. Potrzebne się granice między tobą i resztą świata. Inni ludzie są zbyt zagmatwani. Wszystko sprowadza się do linii. Rysowanie linii na piasku i modlenie się, żeby nikt ich nie przekroczył. [...] W pewnym momencie musisz podjąć decyzję. Granice nie oddzielają innych ludzi od ciebie. One odgradzają ciebie. Nasze życie jest pokręcone. Tak już zostaliśmy stworzeni. Więc możesz marnować czas na rysowaniu granic, albo możesz żyć, przekraczając je. Ale niektóre granice... są zbyt niebezpieczne, by je przekraczać. Jednak, jeśli odważysz się zaryzykować, widok po drugiej stronie jest spektakularny..."


niedziela, 4 stycznia 2009

:)

Witam w Nowym Roku:)
Izka, proszę zmień postanowienie, bo przywiozłam ze Słowacji, gdzie w Sylwestra szalałam na nartach pyszne tamtejsze wino jakiegoś Kniazia - biale poloslodkie:). Mam nadzieję, że spotkamy się wkrótce u Izy i opijemy moje 2x urodziny. Wino dobre, choc pewnie na tym jednym się nie skończy....
Do zobaczenia!!!!!

sobota, 3 stycznia 2009

MMIX

No i mamy kolejny rok- w sumie pewnie nic się nie zmieniło póki co- choć Magda mi obiecała, że coś się zmieni ... zobaczymy :)
I jesteśmy o rok starsze- co w moim przypadku nie znaczy mądrzejsze...

Żulinioo coś tam narzeka, że nie ma przemyśleń - może to dobrze- bo ja to mam. Nawet za dużo. No ale dziś mówili w TV, że w poniedziałek 90% Polaków będzie miało depresję poświąteczną, więc może stąd te moje przemyślenia...

Co do przemyśleń to raczej mam parę z ubiegłego roku... tych wesołych i tych smutnych. Dochodzę jednak do wniosku, że życie jest zbyt piękne żeby tym wszystkim się przejmować- poza tym komplikacje są dobre, bez nich byłoby nudno...

Co do Sylwestra to jeszcze się nie wykurowałam, ale na szczęście mówię już lepiej... No ale jak sylwester trwa 3 dni to nie dziwcie mi się. Poza tym już nie piję do lutego! Kładę się spać w nocy a nie nad ranem i wstaje rano a nie po południu. Kiedyś trzeba się ustatkować! Mam jeszcze kilka innych postanowień, ale nie wiadomo co z tego wyjdzie dlatego się nie chwalę :P

Co do życzeń noworocznych- to życzono mi faceta- ale ja dochodzę do wniosku, że jeden to może nie da mi rady:)
a ja chciałabym Wam życzyć, abyście nie przesadzały z marudzeniem, z nauką i z głupotami!
Poza tym, wierzcie bardziej w siebie- to podobno wiele ułatwia (choć ja nie jestem dobrym przykładem:P )
no i jeszcze marzeń, marzeń, marzeń...


PS. co do moich próśb noworocznych- to chciałabym, abyście nie zapominały o naszym blogu!

by Cienks

takie tam noworoczne bzdety

Hi hi...udało mi się zrobić pierwszy wpis w Nowym Roku:) jak Sylwester Wam minął? Ja znowu z mym Garniakiem byłam we Wrocku, zastanawiałam się czy przypadkiem nie spotkam gdzieś naszej Chudzi... niestety wczoraj trzeba było wrócić...eh...W sumie to żadnych postanowień nie robiłam, bo i tak ich nie dotrzymuje:P przemyśleń też nie mam, więc nie moge podzielić się z Wami żadnym noworocznym morałem, co najwyżej chciałabym życzyć cobyśmy sie jak najczęściej widywały (w towarzystwie oczywiście niezastapionego Carlo). Acha, a tak na forum to chciałabym poinformować Izę, że za rok wpadam do niej z ekipą na Sylwestra:) i to tyle. Buziaki!