piątek, 9 stycznia 2009

penerskie problemy:)

Na początku chciałam Was skarcić, a w szczególności Brzezi Malenką, że jeszcze nie miała czasu aby tutaj coś napisać. Nie ładnie!

A teraz o moich problemach!

Otóż wyobraźcie sobie, że od początku tygodnia gnębi mnie jedna osoba:
  • wyzywa mnie od "Penerów"
  • ciągle chrzani, że niedługo będzie wojna
  • nie słucha się mnie wogóle :)
  • ciągle opowiada jak pozbędziemy się talibów
  • nie myje się
  • ciągle bałagan robi
  • przeklina non stopen!!
Mówię Wam robi się nie do zniesienia :P :P
A NAJGORSZE jest to, że ona ma niebezpieczną bron-
PALEC WĄCHACZ!!!

RATUUUNKU!!!
ZABIERZCIE JĄ ODE MNIE!!!!!! TO ZŁO!! To KAROLAAA!!

by Cienks

wtorek, 6 stycznia 2009

Dobry wieczór! ;>

I na mnie przyszła pora, Iza krzyczy, że mam zacząć udzielać się tu razem z Wami, a Izie, jak każdy wie, podskakiwać nie wolno - więc jestem ;) jak na leniucha przystało 100 razy zabierałam się za to, ale zapału brakło. A że teraz choruję i wybłagałam zwolnienie z zajęć, to i czas się znalazł i chęci ;)

O tylu to sprawach chciałam już Wam napisać, święta za nami, sylwester - dużo wrażeń. Chociaż mi upłynęły przede wszystkim w atmosferze zimowego snu przerywanego maratonami "seksu w wielkim mieście". Kablówka to zło ;P ale, było minęło.

Wcześniej ktoś poruszył temat postanowień noworocznych. Tu mogłabym polać trochę wody. Dużo zmian przydałoby się w tym moim niepoukładanym życiu. Jak bardzo ono niepoukładane to chyba Iza wie najlepiej, wystarczy zajrzeć do mojego pokoju i voila ;> dlatego, tutaj, wszem i wobec ogłaszam - koniec szaleństw, tracenia głowy, szkolnej głupawki, grania w kalambury na kurniku, oglądania seriali, marnowania czasu, robienia z siebie głupka, odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę i... mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Pora się ustatkować. Zaległości na uczelni narastają a potem o, budzę się z ręką w nocniku. Tak być nie będzie, tak powiem. Koniec, finito i w ogóle. Od tej pory wprowadzam żelazne zasady, plany, a plan zawsze jest święty! To znaczy, no, hm, może, tak jakby........ od jutra wprowadzam ;P ach, no i najważniejsze, najgorsze, najstraszniejsze. Koniec z alkoholem! Swoje już w życiu wypiłam, ze znajomymi i tymi, co gorsza, nieznajomymi. I dumna z tego nie jestem ;P chociaż kiedy znajdzie się okazja, Carlo Rossi nie wzgardzę, nigdy! ;> a propos... jak to mówią o mężczyznach: mają dwie okazje do picia, pierwsza - kiedy pada, druga - kiedy nie pada ;P

i tym oto pozytywnym akcentem zakończę na dziś.

ps. wszystkim piszącym jutro koło - powodzenia!
ps2. pozdrowienia z chusteczkolandii ;D
ps3. i tak wiem, że z tych postanowień nic nie będzie, nic a nic.
ni hu hu ;>
"Wszystko sprowadza się do linii. Linia mety na końcu stażu, czekanie w kolejce do szansy na operację.
I wreszcie, najważniejsza, linia oddzielająca ciebie od ludzi, z którymi pracujesz. Nie dobrze jest się zbyt spoufalać, zawierać przyjaźni. Potrzebne się granice między tobą i resztą świata. Inni ludzie są zbyt zagmatwani. Wszystko sprowadza się do linii. Rysowanie linii na piasku i modlenie się, żeby nikt ich nie przekroczył. [...] W pewnym momencie musisz podjąć decyzję. Granice nie oddzielają innych ludzi od ciebie. One odgradzają ciebie. Nasze życie jest pokręcone. Tak już zostaliśmy stworzeni. Więc możesz marnować czas na rysowaniu granic, albo możesz żyć, przekraczając je. Ale niektóre granice... są zbyt niebezpieczne, by je przekraczać. Jednak, jeśli odważysz się zaryzykować, widok po drugiej stronie jest spektakularny..."


niedziela, 4 stycznia 2009

:)

Witam w Nowym Roku:)
Izka, proszę zmień postanowienie, bo przywiozłam ze Słowacji, gdzie w Sylwestra szalałam na nartach pyszne tamtejsze wino jakiegoś Kniazia - biale poloslodkie:). Mam nadzieję, że spotkamy się wkrótce u Izy i opijemy moje 2x urodziny. Wino dobre, choc pewnie na tym jednym się nie skończy....
Do zobaczenia!!!!!